Masz w zespole „gwiazdę”, która szkodzi bardziej niż pomaga?
Wynik nie zawsze oznacza wartość. Jeśli jedna osoba dowozi cyfry, ale rozbija zespół od środka, menedżer nie ma problemu z charakterem — ma problem z kosztem ukrytym w wyniku.
W pracy z liderami bardzo często wraca ten sam scenariusz: w zespole jest ktoś, kogo wszyscy nazywają „trudnym”, ale nikt nie chce ruszyć tematu, bo ta osoba ma świetne liczby. W praktyce wygląda to tak: trochę chamstwa, trochę podważania zasad, trochę pasywnego sabotażu. Na papierze wszystko się zgadza. W realnej pracy — już nie.
Jeśli „gwiazda” robi 150% normy, ale jednocześnie obniża morale trzech innych osób do 60% ich możliwości, to bilans jest ujemny. Firma płaci za wynik jednej osoby i traci energię całego zespołu. To nie jest „trudny charakter”. To jest toksyczny wpływ, który trzeba nazwać i zatrzymać.
Najtrudniejsze w takich przypadkach jest to, że destrukcyjne zachowanie bywa mylone z zaangażowaniem, pewnością siebie albo „mocnym charakterem”.
Jak reagować, gdy „gwiazda” szkodzi
Nie naprawisz osobowości człowieka. Nie jesteś jego terapeutą ani rodzicem. Twoim zadaniem jest ochrona zespołu, przywrócenie standardu i podjęcie decyzji, zanim napięcie zacznie psuć wyniki całej grupy.
Toksyczni ludzie często potrzebują publiczności. Jeśli ktoś robi scenę na open space, nie dokładaj emocji. Przenieś rozmowę poza zespół.
W takich sytuacjach nie działa miękkie „jesteś super, ale...”. Potrzebujesz komunikatu, który nie zostawia pola do interpretacji.
Jeżeli po rozmowie zachowanie się powtarza, trzeba działać konsekwentnie. W zarządzaniu najdroższe jest nie to, że reagujesz za mocno. Najdroższe jest to, że reagujesz za późno.
To, co tolerujesz, staje się Twoim standardem
Jeśli pozwalasz na spóźnienia, spóźnienia stają się normą.
Jeśli pozwalasz na chamstwo, chamstwo staje się kulturą firmy.
Jeśli przymykasz oko na sabotaż, zespół uczy się, że granice są tylko teorią.
Menedżer nie musi być „złym policjantem”. Musi być kimś, kto chroni porządek pracy i nie oddaje zespołu w ręce jednej trudnej osoby.
Z doświadczenia pracy z zespołami wynika jedna ważna rzecz: ludzie zwykle czują ulgę, gdy ktoś w końcu stawia jasną granicę. Dla menedżera to bywa trudna rozmowa, ale dla reszty zespołu często jest to moment odzyskania bezpieczeństwa.
Czasem to tylko bardzo drogi problem.